sobota, 19 listopada 2011

Humor z zeszytów szkolnych

Tym razem będzie wyjątkowo o mojej pierworodnej. Weronika chodzi do 5 klasy. Już od 3 klasy przestałam się z nią uczyć i większość lekcji odrabia samodzielnie i bez mojej ingerencji. Tak samo było w tym przypadku.
Wera miała za zadanie opisać akademię z okazji rocznicy odzyskania niepodległości. Gdy na brudno pokazywała mi pracę i nie miałam większych zastrzeżeń. Kilka błędów stylistycznych, ortograficznych na szczęście nie popełnia. Poleciłam jej przepisać do zeszytu i już nie trudziłam się z ponownym sprawdzaniem.
Za pracę dostała 5 z minusem, a przy okazji poprawiła jeszcze humor całemu gronu pedagogicznemu.Okazało się, że zrobiła literówkę, ale  w takim feralnym miejscu, że gorzej być nie mogło.
Pozwolę sobie po cichaczu zacytować :"Na koniec części artystycznej Wolność rozdała najmłodszym uczniom flaki narodowe, wykonane przez moja klasę."
Wszystkie nauczycielki miały niezły ubaw, ale żadna nie przypuszczała, że autorem tej pracy jest przodująca humanistka klasowa .

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza