Coś ostatnio mam fazę na to, aby wytykać błędy językowe moich córek. Było o Weronice, było o Dominice, nie może zabraknąć wzmianki na temat Kingi.
Przygotowuje się do I Komunii świętej i większy nacisk trzeba położyć na naukę katechizmu. 10 przykazań bożych ma już w szkole "zaliczone", ale nie mogę jej oduczyć specyficznej formułki. Tak jej się wbiło do głowy i już. 9 przykazanie w wydaniu Kingi brzmi następująco:
"Nie będziesz pożądał żony bliźniego swego nadaremno."
Grunt to właściwe podejście do sprawy i logika ;)
poniedziałek, 28 listopada 2011
środa, 23 listopada 2011
Poznajemy zwierzątka
Moja najmłodsza córeczka- Dominika ma niespełna 4 latka. Zaskakuje naszą rodzinkę różnymi powiedzonkami. Nieraz są to nad wyraz mądre sformułowania, czasem głupkowate.Wczoraj rozśmieszyła mnie powiedzonkiem z serii "niezbyt mądrych".Wieczorem przeglądała książkę Kingi i natrafiła na zdjęcia różnych zwierząt. Byłam zajęta czymś innym i słyszę pytanie:
-mamo, co to jest?
Zerkam i odpowiadam:
-nietoperz
na co Dominika z wyraźnym obrzydzeniem:
Fuuj, nie lubię toperzów !!
-mamo, co to jest?
Zerkam i odpowiadam:
-nietoperz
na co Dominika z wyraźnym obrzydzeniem:
Fuuj, nie lubię toperzów !!
sobota, 19 listopada 2011
Humor z zeszytów szkolnych
Tym razem będzie wyjątkowo o mojej pierworodnej. Weronika chodzi do 5 klasy. Już od 3 klasy przestałam się z nią uczyć i większość lekcji odrabia samodzielnie i bez mojej ingerencji. Tak samo było w tym przypadku.
Wera miała za zadanie opisać akademię z okazji rocznicy odzyskania niepodległości. Gdy na brudno pokazywała mi pracę i nie miałam większych zastrzeżeń. Kilka błędów stylistycznych, ortograficznych na szczęście nie popełnia. Poleciłam jej przepisać do zeszytu i już nie trudziłam się z ponownym sprawdzaniem.
Za pracę dostała 5 z minusem, a przy okazji poprawiła jeszcze humor całemu gronu pedagogicznemu.Okazało się, że zrobiła literówkę, ale w takim feralnym miejscu, że gorzej być nie mogło.
Pozwolę sobie po cichaczu zacytować :"Na koniec części artystycznej Wolność rozdała najmłodszym uczniom flaki narodowe, wykonane przez moja klasę."
Wszystkie nauczycielki miały niezły ubaw, ale żadna nie przypuszczała, że autorem tej pracy jest przodująca humanistka klasowa .
Wera miała za zadanie opisać akademię z okazji rocznicy odzyskania niepodległości. Gdy na brudno pokazywała mi pracę i nie miałam większych zastrzeżeń. Kilka błędów stylistycznych, ortograficznych na szczęście nie popełnia. Poleciłam jej przepisać do zeszytu i już nie trudziłam się z ponownym sprawdzaniem.
Za pracę dostała 5 z minusem, a przy okazji poprawiła jeszcze humor całemu gronu pedagogicznemu.Okazało się, że zrobiła literówkę, ale w takim feralnym miejscu, że gorzej być nie mogło.
Pozwolę sobie po cichaczu zacytować :"Na koniec części artystycznej Wolność rozdała najmłodszym uczniom flaki narodowe, wykonane przez moja klasę."
Wszystkie nauczycielki miały niezły ubaw, ale żadna nie przypuszczała, że autorem tej pracy jest przodująca humanistka klasowa .
wtorek, 8 listopada 2011
Sztuka przez małe sz
Uff..nareszcie mam za sobą pomaganie dziewczynom w kolejnym konkursie
plastycznym. Tym razem sprawa dotyczyła nałogów i ich zgubnych skutków.
Ciężki temat jak na takie słodkie i niewinne dziewczątka jak moje, ha,
ha. Jak tu ukazać i uświadomić dzieciom całe okrucieństwo używek, skoro
nasz dom jest wolny od takich niebezpieczeństw. Choć, nie przeczę,
czasami bywa imprezowo 
Nie dość, że trzeba było przedstawić taką wizję, to jeszcze wymyślić hasło pasujące do danej sytuacji. szło nam to jak po grudzie, ale przez sobotę i niedzielę udało nam się wspólnymi siłami coś utworzyć. Weronika wzięła na tapetę dopalacze i straszny świat po ich zażyciu, a Kinga wymalowała panią, która nie stroni od alkoholu i papierosów. Cudna ta pani nie jest i urodę ma osobliwą, ale w sumie takie było zamierzenie.
Wczoraj , po lekcjach Weronika obarczyła mnie jeszcze zadaniem narysowania Józefa Piłsudskiego na szkolną gazetkę, bo ona musi, po prostu musi się czymś wykazać.Koleżanki mama narysowała żołnierza, a Wera i jej mama nie mogą być gorsze
)
I tak oto powstał portret Naczelnika. Trochę boję się krytyki ze strony
jakiegoś artysty grafika, ale mam nadzieję, że taki tu nie trafi, bo
zszedłby na zawał przez taką profanację.

Nie dość, że trzeba było przedstawić taką wizję, to jeszcze wymyślić hasło pasujące do danej sytuacji. szło nam to jak po grudzie, ale przez sobotę i niedzielę udało nam się wspólnymi siłami coś utworzyć. Weronika wzięła na tapetę dopalacze i straszny świat po ich zażyciu, a Kinga wymalowała panią, która nie stroni od alkoholu i papierosów. Cudna ta pani nie jest i urodę ma osobliwą, ale w sumie takie było zamierzenie.
Wczoraj , po lekcjach Weronika obarczyła mnie jeszcze zadaniem narysowania Józefa Piłsudskiego na szkolną gazetkę, bo ona musi, po prostu musi się czymś wykazać.Koleżanki mama narysowała żołnierza, a Wera i jej mama nie mogą być gorsze

czwartek, 3 listopada 2011
Listopadowe początki
Dzień Wszystkich Świętych już za nami. W niedzielę jeździłyśmy na grób
mojego Taty. Taka szkoda, że Kinga Go nie znała. Na pewno by ją
uwielbiał i może nawet nauczyłby matematyki. Miał ścisły umysł i w
sposób bardzo prosty potrafił wytłumaczyć mi- zdecydowanej humanistce
największe zawiłości. Poza tym był bardzo ciepłym, dowcipnym i kochanym
człowiekiem. Wciąż mi Go brakuje...Pokładam jednak nadzieję, ze patrzy
na nas z góry i zaciska kciuki, aby wiodło się nam jak najlepiej.
W poniedziałek przyjechał brat mojej teściowej i w moje grzeczne dziecko wstąpił diabeł. Ciągle tylko płakała, tupała nogami i fukała na wszystkich. Definitywnie poszłam w odstawkę. Liczył się tylko wujek. Wszystkie książki poszły w kąt i dziewczyna miała labę. Zero ćwiczeń logopedycznych, zero czytania, zero pisania. I tak aż do środy.
Miałam obawy jak Kinga będzie funkcjonować w szkole i po 3 godzinach pojechałam zorientować się w sytuacji. Rzeczywiście, wujek kompletnie zawładnął jej myślami. Powoli jednak doszła do równowagi, bo na zajęciach logopedycznych ładnie ćwiczyła i dostała w nagrodę znaczek.
W październiku troszkę jej pofolgowałam. Chyba była przemęczona, bo codziennie chodziłyśmy na różaniec, ale teraz zakasujemy rękawy i do roboty.
Dzisiaj sytuacja jest już opanowana.Moja córcia wyściskała i wycałowała domowników, mi powiedziała, że kocha moje oczy i że przyniesie ze szkoły piątkę. Liczę na to i czekam z niecierpliwością.
W poniedziałek przyjechał brat mojej teściowej i w moje grzeczne dziecko wstąpił diabeł. Ciągle tylko płakała, tupała nogami i fukała na wszystkich. Definitywnie poszłam w odstawkę. Liczył się tylko wujek. Wszystkie książki poszły w kąt i dziewczyna miała labę. Zero ćwiczeń logopedycznych, zero czytania, zero pisania. I tak aż do środy.
Miałam obawy jak Kinga będzie funkcjonować w szkole i po 3 godzinach pojechałam zorientować się w sytuacji. Rzeczywiście, wujek kompletnie zawładnął jej myślami. Powoli jednak doszła do równowagi, bo na zajęciach logopedycznych ładnie ćwiczyła i dostała w nagrodę znaczek.
W październiku troszkę jej pofolgowałam. Chyba była przemęczona, bo codziennie chodziłyśmy na różaniec, ale teraz zakasujemy rękawy i do roboty.
Dzisiaj sytuacja jest już opanowana.Moja córcia wyściskała i wycałowała domowników, mi powiedziała, że kocha moje oczy i że przyniesie ze szkoły piątkę. Liczę na to i czekam z niecierpliwością.
Subskrybuj:
Posty (Atom)