piątek, 5 sierpnia 2011

Szkolne dylematy

Kolejny dzień wakacji. Niby jest fajnie, ciepło, sielsko i anielsko. Pogoda na szczęście pozwoliła zebrać siano i zboże. Jest za co dziękować. Jednak wizja nadchodzącego roku szkolnego spędza mi sen z powiek.Pomimo, że Kinga jak na swoje możliwości uczy się bardzo dobrze, to jednak pewnej bariery nie potrafi przeskoczyć. I nie chodzi tu tylko o barierę intelektualną, bo wierzę, że nauczy się większości rzeczy, potrzebuje jednak o wiele więcej czasu i uwagi. Barierą, która ją ogranicza jest brak zrozumienia przez "zwykłe" środowisko. Jeszcze w naszym wiejskim otoczeniu pokutuje przekonanie, że "inny" znaczy "gorszy". Kinga jest jak barometr uczuć, doskonale wyczuwa emocje innych i wszelkie oznaki niechęci ze strony rówieśników są dla niej bardzo przykre i dołujące.Tolerancja-to jeszcze przez długi czas będzie pojęcie abstrakcyjne. Dopóki rodzice nie nauczą zdrowych zachowań w stosunku do słabszych, dopóty niepełnosprawni będą wyobcowani.
Dobrze, dobrze:)). Skończę już to biadolenie, bo nie ma co martwić się na zapas. Co ma być, to będzie. Nie poddamy się bez walki. Teraz, choć wakacje trwają w najlepsze, to nie stronimy od nauki. Prawie codziennie otwieramy książki i szlifujemy zdobytą wiedzę.W ramach przerywników Kinga wskakuje na rower i wykonuje kilka rundek dookoła podwórka. A gdy i to się znudzi można jeszcze szaleć na inne sposoby.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza