wtorek, 9 sierpnia 2011

Szkolne dylematy- ciąg dalszy..

No, niestety, szczęścia to ja nie mam zbyt wiele w życiu. Mówię to tonem trochę żartobliwym, bo nie jestem malkontentką, która ciągle gdera i narzeka. Rodzice nauczyli mnie cieszyć się tym co jest i mówić, że szklanka jest do połowy pełna ,a nie pusta.
Pod górkę to ja mam z Kingą (edukacja-ech). Na Zakątku wyczytałam informację, że uczniowie niepełnosprawni będą mogli mieć w szkołach ogólnodostępnych asystenta...i co? Będą mieli, a jakże, ale w tym roku szkolnym tylko w przedszkolach i gimnazjach. My musimy obejść się smakiem. Za rok chcę Kingę przenieść do Siedlec i już zaczynam się zastanawiać czy tak zrobić, czy starać się o asystenta. Nie wiem czy to by coś zmieniło w jej stosunku do szkoły. Czy asystent może sprawić, że Kinga będzie lepiej i wydajniej pracować w szkole? Czy jej relacje z rówieśnikami zmienia się na lepsze? Ja chyba od tego "myślenia" niedługo zostanę "myśliwym".
W naszym kraju sytuacja niepełnosprawnych uczniów zaczyna zmieniać się na lepsze, ale gdy całkiem się wyklaruje, to moja Kinia będzie już "staruszką". No, ale niech tam, ktoś musi przecierać szlaki.
Tymczasem Kinga nie przejmuje się tak jak ja i wącha sobie kwiatki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza