poniedziałek, 4 lutego 2013

Od tygodnia mamy ferie i od tygodnia Kinga zadręczała mnie prośbą, aby zawieść ją do babci. Błagalne "spakuj mnie" rozlegało się po kilka razy każdego dnia. Niestety, najpierw obowiązki, a dopiero potem przyjemności. Z racji tego, że prawie cały styczeń moja uczennica bimbała sobie w szkole, to postanowiłam więcej czasu poświęcić na naukę w domu.Mam nadzieję, że zbliżająca się wiosna obudzi w niej zapał do nauki. U mnie się sprawdzało;)
W czasie tego tygodnia Kinga szlifowała tabliczkę mnożenia, wykonała pracę plastyczną na konkurs w KRUSie i przeczytała lekturę. Teraz w pełni zasłużenie razem z Weroniką mogą się cieszyć wizytą u babci i obecnością ciotecznego rodzeństwa.
Przed wyjazdem Kinga zapewniła solennie, że nie będzie już karmić rybek u Klaudii, bo 2 razy o mały włos nie zakarmiła ich na śmierć. Tylko szybka wymiana wody w akwarium uchroniła je od najgorszego ;)
Teraz będzie zajmować się Krzysiem. Jego nie da się przekarmić ;)
A mi na pociechę została najmłodsza córcia Dominika



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza