piątek, 11 stycznia 2013

Holter

Uff.., jeden kamień z serca. Za drugim podejściem Holter zarejestrował pracę Kingusiowego serducha. Aby zapis nie był nudny i monotonny, tydzień temu aktywnie spędzałyśmy każdą wolną chwilę. Był wieczorny, szybki spacer, była gimnastyka, tańce, był poranny spacer w śnieg i zawieruchę. To duże poświęcenie, bo Kinga z tych bardziej siedzących;)  I po co to wszystko? Żeby dowiedzieć się, że urządzenie pracowało tylko 3 godziny. Tylko tyle wytrzymała bateria. A jeszcze trzeba doliczyć straty moralne Kingi;) Dwukrotne odrywanie plastrów.Poza tym całkowity zakaz korzystania z komputera i komórki przez 24 godziny. Wyobrażacie sobie, jak to trudno wytrzymać, prawda? ;))
Teraz jeszcze czekamy na wizytę u kardiologa i zobaczymy co Kindze jest.





2 komentarze:

  1. Coś niepokojącego się dzieje? Tom ma raz w roku holtera i jakoś nie przeszkadza mu to w codziennych czynnościach. Problem w nocy, bo śpi chaotycznie :D i muszę go odplątywać.
    Mam nadzieję, że teraz aparat działał i niczego złego nie zanotował.

    OdpowiedzUsuń
  2. Grażynko, to nasz pierwszy raz:)Kinga w lecie miała kilka omdleń. Na dzień dzisiejszy kardiolog po ekg stwierdziła, ze serce bije jej za wolno. W środę mamy wizytę. Pierwszy aparat był całkiem spory, wisiał na smyczy i ciągle się majtał. Tym razem był mały zgrabny i wszystko zanotował. Tylko ciekawe co?

    OdpowiedzUsuń