Po dość długiej nieobecności, spowodowanej głównie przez całkowitą i nieodwracalną autodestrukcję komputera pojawiamy się z Kingą na nowo i witamy serdecznie.
W międzyczasie odbyła się w szkole uroczystość z okazji Dnia Babci i Dziadka. Kinga występowała razem z innymi dziećmi i był to występ udany (jak zwykle zresztą ;-) )
Teraz mamy kolejny pracowity okres, bo Kinia zdecydowała się brać udział w konkursie plastycznym, na temat bezpiecznych zabaw i pomagania na wsi. Delikatnie mówiąc zostałyśmy do tego projektu nakłonione przez dyrekcję, bo Kinga przeważnie zostaje dostrzeżona i doceniona na takich konkursach. Problem w tym, że tematyka jest co roku zbliżona, więc inwencja twórcza nam się kończy.
Pociechą jet sam fakt, ze Kinga lubi brać w nich udział i sprawia jej to przyjemność.
wtorek, 28 lutego 2012
czwartek, 26 stycznia 2012
..."Kinga, dosyć tego obijania", takie słowa usłyszała dzisiaj moja
mocno znudzona córa. Ferie powoli dobiegają końca, więc trzeba trochę
odświeżyć szkolne wiadomości. U babci przeczytała całą lekturę, a w domu
dosyć składnie mi ją opowiedziała. Czytanie ze zrozumieniem w stopniu
zadowalającym
Po ćwiczeniach logopedycznych czas na matematykę i język polski. O dziwo,Kinga pamięta cyfry rzymskie i potrafi je poprawnie zapisywać, a z rozsypanki wyrazowej, przy delikatnej pomocy umie sklecić zdanie.Staranność pisania trochę się pogorszyła(nie tylko jej, całej klasie, więc się pocieszam:)), ale nie pozjadała literek, jak to się zdarza przy przepisywaniu. Wymęczyłam ją "niemiłosiernie", ale czas już się przestawić na szkolne tory. Laba się kończy, a do świąt wielkanocnych i chwili wytchnienia trochę jeszcze pozostało.
Tylko proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem matką z wygórowanymi ambicjami wobec dziecka. Kinga jest dosyć zdyscyplinowaną uczennicą i stara się wywiązywać ze swoich obowiązków. Tak jak każdy człowiek ma czasem ochotę na nicnierobienie, a ja planuję za nią co będziemy robić. Wtedy trzeba machnąć ręką i pozwolić spędzić "trochę" czasu przy komputerze, czy telewizorze. Ten ostatni zawładnął Kingą. Zafascynowana jest serialami młodzieżowymi w Disney Channel. Z jednej strony trudno jest oderwać ją od oglądania, bo wtedy ciska naokoło piorunami, ale z drugiej strony podpatruje jak się tańczy i uczy się przez naśladownictwo:)
Po ćwiczeniach logopedycznych czas na matematykę i język polski. O dziwo,Kinga pamięta cyfry rzymskie i potrafi je poprawnie zapisywać, a z rozsypanki wyrazowej, przy delikatnej pomocy umie sklecić zdanie.Staranność pisania trochę się pogorszyła(nie tylko jej, całej klasie, więc się pocieszam:)), ale nie pozjadała literek, jak to się zdarza przy przepisywaniu. Wymęczyłam ją "niemiłosiernie", ale czas już się przestawić na szkolne tory. Laba się kończy, a do świąt wielkanocnych i chwili wytchnienia trochę jeszcze pozostało.
Tylko proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem matką z wygórowanymi ambicjami wobec dziecka. Kinga jest dosyć zdyscyplinowaną uczennicą i stara się wywiązywać ze swoich obowiązków. Tak jak każdy człowiek ma czasem ochotę na nicnierobienie, a ja planuję za nią co będziemy robić. Wtedy trzeba machnąć ręką i pozwolić spędzić "trochę" czasu przy komputerze, czy telewizorze. Ten ostatni zawładnął Kingą. Zafascynowana jest serialami młodzieżowymi w Disney Channel. Z jednej strony trudno jest oderwać ją od oglądania, bo wtedy ciska naokoło piorunami, ale z drugiej strony podpatruje jak się tańczy i uczy się przez naśladownictwo:)
wtorek, 24 stycznia 2012
wtorek, 17 stycznia 2012
Pusto się zrobiło w domu, smutno i wyjątkowo cicho. A to dlatego, że zaczęły się ferie i dziewczynki wyjechały na kilka dni do babci. Babcia z pewnością nie powie, że ma cicho i spokojnie. Nie będzie miała lekkiego życia, ale przecierpi to jakoś, bo wie, że ja mam tak codziennie.
Przed wyjazdem Kinga zdążyła jeszcze zrobić dinozaura z masy papierowej. To była główna nagroda w gminnym konkursie na świąteczną dekorację. Robiąc bałwanka w kuli śnieżnej wygrała i zdobyła I miejsce.
Wątpliwy zaszczyt mnie kopnął, bo połączenie wszystkich elementów i obklejanie tego gada pięcioma warstwami papierków, to była moja praca. Dla Kini- cwaniary została najprzyjemniejsza część roboty, pomalowanie farbami. A oto produkt finalny, chyba będzie z tego skarbonka.
Po pierwszym półroczu mogę powiedzieć, że jest dobrze. Nie twierdzę, że jest super, bo odrabiając z Kinią lekcje widzę jej niektóre niedociągnięcia. Częściowo to i moja wina, bo aż tak bardzo nie "morduję " jej tak jak w pierwszej klasie.Najważniejszych i najbardziej przydatnych rzeczy nauczyła się, a teraz trzeba to tylko utrwalać i udoskonalać.
Przed wyjazdem Kinga zdążyła jeszcze zrobić dinozaura z masy papierowej. To była główna nagroda w gminnym konkursie na świąteczną dekorację. Robiąc bałwanka w kuli śnieżnej wygrała i zdobyła I miejsce.
Wątpliwy zaszczyt mnie kopnął, bo połączenie wszystkich elementów i obklejanie tego gada pięcioma warstwami papierków, to była moja praca. Dla Kini- cwaniary została najprzyjemniejsza część roboty, pomalowanie farbami. A oto produkt finalny, chyba będzie z tego skarbonka.
Po pierwszym półroczu mogę powiedzieć, że jest dobrze. Nie twierdzę, że jest super, bo odrabiając z Kinią lekcje widzę jej niektóre niedociągnięcia. Częściowo to i moja wina, bo aż tak bardzo nie "morduję " jej tak jak w pierwszej klasie.Najważniejszych i najbardziej przydatnych rzeczy nauczyła się, a teraz trzeba to tylko utrwalać i udoskonalać.
piątek, 6 stycznia 2012
Kolędnicy misyjni
Czy poznajecie te nieco skośne oczy? Czy mówi Wam coś ta azjatycka uroda
?
Tak, to Mędrzec ze Wschodu.
)
Dzisiaj dziewczyny poszły zbierać ofiary dla dzieci z Południowego Sudanu. Cieszę się, że moje córki mogą w swój dziecięcy sposób pomóc biednym i prześladowanym za wiarę kolegom z dalekiej Afryki.
Dorzucam jeszcze fotki bezpośrednio z "akcji"
?Tak, to Mędrzec ze Wschodu.
)Dzisiaj dziewczyny poszły zbierać ofiary dla dzieci z Południowego Sudanu. Cieszę się, że moje córki mogą w swój dziecięcy sposób pomóc biednym i prześladowanym za wiarę kolegom z dalekiej Afryki.
Dorzucam jeszcze fotki bezpośrednio z "akcji"
środa, 4 stycznia 2012
Święta, święta i po świętach. Dawno nas tu nie było, ale to
właśnie przez te święta. Najpierw gorączka sprzątania, biegania po
sklepach, przyrządzania potraw, a później zmęczenie i rozleniwienie.
O, dziwo, Mikołaj znowu nie przyniósł żadnej rózgi, tylko same fajne prezenty. Kinga od razu dopadła do układania puzzli. To jej ulubiona zabawa. Króluje Kubuś Puchatek i jego kumple, ale tym razem Mikołaj poszedł w innym kierunku i na warsztat poszła Roszpunka z tym jej ogromnym, niesfornym warkoczem.Przyznam, ze nie było łatwo, ale Kinga ma bystry wzrok i wyłapywała wszystkie potrzebne elementy, a ja składałam to w większą całość. Za każdym razem jest coraz sprawniej i z moją mniejszą pomocą.
O, dziwo, Mikołaj znowu nie przyniósł żadnej rózgi, tylko same fajne prezenty. Kinga od razu dopadła do układania puzzli. To jej ulubiona zabawa. Króluje Kubuś Puchatek i jego kumple, ale tym razem Mikołaj poszedł w innym kierunku i na warsztat poszła Roszpunka z tym jej ogromnym, niesfornym warkoczem.Przyznam, ze nie było łatwo, ale Kinga ma bystry wzrok i wyłapywała wszystkie potrzebne elementy, a ja składałam to w większą całość. Za każdym razem jest coraz sprawniej i z moją mniejszą pomocą.
Pierwszy raz Kinga razem z Dominiką uczestniczyły w "balu". Tak to szumnie nazwaliśmy, bo Sylwestra spędzaliśmy w swoim, rodzinnym gronie.Kiedy znużenie dawało o sobie znać, dziewczyny ruszały w tany. Cóż, kiedy energii wystarczyło tylko do 23' 35. Potem zasnęły na dobre. Usiłowałam jeszcze Kingę posadzić w oknie, kiedy strzelały fajerwerki, ale napotkałam zdecydowany sprzeciw i jeszcze kazała mi "to" wyłączyć"

poniedziałek, 12 grudnia 2011
Mikołajki
Kinga siedziała w pierwszym rzędzie i z zainteresowaniem oglądała teatrzyk. Po przedstawieniu dzieci dostały od przedszkolaków drobne upominki, w tym własnoręcznie robione aniołki z masy solnej.
od tej pory impreza nabierała rumieńców. Wszystkie dzieci ładnie tańczyły przy takich szlagierach jak "Kaczuchy", "Zuzia-lalka nieduża", czy "Jedzie pociąg z daleka". Po pewnym czasie odwiedził nas Mikołaj i wszystkie dzieci zostały obdarowane prezentami. Kinga nie chciała zrobić sobie zdjęcia z Mikołajem, ale w ostateczności, w moim towarzystwie dała się namówić.
Do domu wracałyśmy zrelaksowane, uśmiechnięte i naładowane pozytywną energią. Po kilku chwilach w samochodzie zapanowała cisza, bo małe tanecznice poszły w objęcia Orfeusza i obudziły się dopiero w domu.

Subskrybuj:
Posty (Atom)



















