..."Kinga, dosyć tego obijania", takie słowa usłyszała dzisiaj moja
mocno znudzona córa. Ferie powoli dobiegają końca, więc trzeba trochę
odświeżyć szkolne wiadomości. U babci przeczytała całą lekturę, a w domu
dosyć składnie mi ją opowiedziała. Czytanie ze zrozumieniem w stopniu
zadowalającym
Po ćwiczeniach logopedycznych czas na matematykę i język polski. O
dziwo,Kinga pamięta cyfry rzymskie i potrafi je poprawnie zapisywać, a z
rozsypanki wyrazowej, przy delikatnej pomocy umie sklecić
zdanie.Staranność pisania trochę się pogorszyła(nie tylko jej, całej
klasie, więc się pocieszam:)), ale nie pozjadała literek, jak to się
zdarza przy przepisywaniu. Wymęczyłam ją "niemiłosiernie", ale czas już
się przestawić na szkolne tory. Laba się kończy, a do świąt
wielkanocnych i chwili wytchnienia trochę jeszcze pozostało.
Tylko proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem matką z wygórowanymi
ambicjami wobec dziecka. Kinga jest dosyć zdyscyplinowaną uczennicą i
stara się wywiązywać ze swoich obowiązków. Tak jak każdy człowiek ma
czasem ochotę na nicnierobienie, a ja planuję za nią co będziemy robić.
Wtedy trzeba machnąć ręką i pozwolić spędzić "trochę" czasu przy
komputerze, czy telewizorze. Ten ostatni zawładnął Kingą. Zafascynowana
jest serialami młodzieżowymi w Disney Channel. Z jednej strony trudno
jest oderwać ją od oglądania, bo wtedy ciska naokoło piorunami, ale z
drugiej strony podpatruje jak się tańczy i uczy się przez
naśladownictwo:)
czwartek, 26 stycznia 2012
wtorek, 24 stycznia 2012
wtorek, 17 stycznia 2012
Pusto się zrobiło w domu, smutno i wyjątkowo cicho. A to dlatego, że zaczęły się ferie i dziewczynki wyjechały na kilka dni do babci. Babcia z pewnością nie powie, że ma cicho i spokojnie. Nie będzie miała lekkiego życia, ale przecierpi to jakoś, bo wie, że ja mam tak codziennie.
Przed wyjazdem Kinga zdążyła jeszcze zrobić dinozaura z masy papierowej. To była główna nagroda w gminnym konkursie na świąteczną dekorację. Robiąc bałwanka w kuli śnieżnej wygrała i zdobyła I miejsce.
Wątpliwy zaszczyt mnie kopnął, bo połączenie wszystkich elementów i obklejanie tego gada pięcioma warstwami papierków, to była moja praca. Dla Kini- cwaniary została najprzyjemniejsza część roboty, pomalowanie farbami. A oto produkt finalny, chyba będzie z tego skarbonka.
Po pierwszym półroczu mogę powiedzieć, że jest dobrze. Nie twierdzę, że jest super, bo odrabiając z Kinią lekcje widzę jej niektóre niedociągnięcia. Częściowo to i moja wina, bo aż tak bardzo nie "morduję " jej tak jak w pierwszej klasie.Najważniejszych i najbardziej przydatnych rzeczy nauczyła się, a teraz trzeba to tylko utrwalać i udoskonalać.
Przed wyjazdem Kinga zdążyła jeszcze zrobić dinozaura z masy papierowej. To była główna nagroda w gminnym konkursie na świąteczną dekorację. Robiąc bałwanka w kuli śnieżnej wygrała i zdobyła I miejsce.
Wątpliwy zaszczyt mnie kopnął, bo połączenie wszystkich elementów i obklejanie tego gada pięcioma warstwami papierków, to była moja praca. Dla Kini- cwaniary została najprzyjemniejsza część roboty, pomalowanie farbami. A oto produkt finalny, chyba będzie z tego skarbonka.
Po pierwszym półroczu mogę powiedzieć, że jest dobrze. Nie twierdzę, że jest super, bo odrabiając z Kinią lekcje widzę jej niektóre niedociągnięcia. Częściowo to i moja wina, bo aż tak bardzo nie "morduję " jej tak jak w pierwszej klasie.Najważniejszych i najbardziej przydatnych rzeczy nauczyła się, a teraz trzeba to tylko utrwalać i udoskonalać.
piątek, 6 stycznia 2012
Kolędnicy misyjni
Czy poznajecie te nieco skośne oczy? Czy mówi Wam coś ta azjatycka uroda
?
Tak, to Mędrzec ze Wschodu.
)
Dzisiaj dziewczyny poszły zbierać ofiary dla dzieci z Południowego Sudanu. Cieszę się, że moje córki mogą w swój dziecięcy sposób pomóc biednym i prześladowanym za wiarę kolegom z dalekiej Afryki.
Dorzucam jeszcze fotki bezpośrednio z "akcji"

Tak, to Mędrzec ze Wschodu.

Dzisiaj dziewczyny poszły zbierać ofiary dla dzieci z Południowego Sudanu. Cieszę się, że moje córki mogą w swój dziecięcy sposób pomóc biednym i prześladowanym za wiarę kolegom z dalekiej Afryki.
Dorzucam jeszcze fotki bezpośrednio z "akcji"
środa, 4 stycznia 2012
Święta, święta i po świętach. Dawno nas tu nie było, ale to
właśnie przez te święta. Najpierw gorączka sprzątania, biegania po
sklepach, przyrządzania potraw, a później zmęczenie i rozleniwienie.
O, dziwo, Mikołaj znowu nie przyniósł żadnej rózgi, tylko same fajne prezenty. Kinga od razu dopadła do układania puzzli. To jej ulubiona zabawa. Króluje Kubuś Puchatek i jego kumple, ale tym razem Mikołaj poszedł w innym kierunku i na warsztat poszła Roszpunka z tym jej ogromnym, niesfornym warkoczem.Przyznam, ze nie było łatwo, ale Kinga ma bystry wzrok i wyłapywała wszystkie potrzebne elementy, a ja składałam to w większą całość. Za każdym razem jest coraz sprawniej i z moją mniejszą pomocą.
O, dziwo, Mikołaj znowu nie przyniósł żadnej rózgi, tylko same fajne prezenty. Kinga od razu dopadła do układania puzzli. To jej ulubiona zabawa. Króluje Kubuś Puchatek i jego kumple, ale tym razem Mikołaj poszedł w innym kierunku i na warsztat poszła Roszpunka z tym jej ogromnym, niesfornym warkoczem.Przyznam, ze nie było łatwo, ale Kinga ma bystry wzrok i wyłapywała wszystkie potrzebne elementy, a ja składałam to w większą całość. Za każdym razem jest coraz sprawniej i z moją mniejszą pomocą.
Pierwszy raz Kinga razem z Dominiką uczestniczyły w "balu". Tak to szumnie nazwaliśmy, bo Sylwestra spędzaliśmy w swoim, rodzinnym gronie.Kiedy znużenie dawało o sobie znać, dziewczyny ruszały w tany. Cóż, kiedy energii wystarczyło tylko do 23' 35. Potem zasnęły na dobre. Usiłowałam jeszcze Kingę posadzić w oknie, kiedy strzelały fajerwerki, ale napotkałam zdecydowany sprzeciw i jeszcze kazała mi "to" wyłączyć"

Subskrybuj:
Posty (Atom)