Kinga siedziała w pierwszym rzędzie i z zainteresowaniem oglądała teatrzyk. Po przedstawieniu dzieci dostały od przedszkolaków drobne upominki, w tym własnoręcznie robione aniołki z masy solnej.
od tej pory impreza nabierała rumieńców. Wszystkie dzieci ładnie tańczyły przy takich szlagierach jak "Kaczuchy", "Zuzia-lalka nieduża", czy "Jedzie pociąg z daleka". Po pewnym czasie odwiedził nas Mikołaj i wszystkie dzieci zostały obdarowane prezentami. Kinga nie chciała zrobić sobie zdjęcia z Mikołajem, ale w ostateczności, w moim towarzystwie dała się namówić.
Do domu wracałyśmy zrelaksowane, uśmiechnięte i naładowane pozytywną energią. Po kilku chwilach w samochodzie zapanowała cisza, bo małe tanecznice poszły w objęcia Orfeusza i obudziły się dopiero w domu.
